„To widocznie jakiś
wyniki |Ślubny Bukiet |porady„„To widocznie jakiś uczony" — pomyślałem — i, starając się mówić językiem fachowym, spróbowałem zarysować perspektywy mojej przyszłej pracy. Właściwie mówiąc, ja tylko stałem się rozmowny, towarzysz mój milczał. Zdziwiło mnie jego pytanie
„Mówi pan o przyszłości... A co to takiego przyszłość Ale dość o tym... Pańskie dążenia, pański temperament bardzo mi odpowiadają. Ja także jestem fizykiem... I jeśli zechce pan kiedyś popracować ze mną... — Na kartce z bloku skreślił szybko kilka słów, włożył kartkę do koperty i zakleił ją. — Doręczy pan to pod wskazanym adresem".
Pociąg zatrzymał się na stacji. Mój towarzysz podróży skłonił się i znikł za drzwiami.
—To wszystko! — z rozczarowaniem w głosie wykrzyknęła Ann.
— Jeszcze nie...
Sam wyjął z kieszeni niewielką, sztywną, niebieską kopertę.
— Proszę spojrzeć...
Ojciec Sama, wysoki, żylasty starzec, wziął list i zmrużył oczy zwyczajem krótkowidzów. Na kopercie było napisane
„Miasto N., ul. 17A, nr 133 m. 90.
Do rąk własnych R. Stokesa".
Pieczątka „Profesor John Cavy".
— Cavy... Któż to taki — zapytał ojciec.
— Jak to, nie znasz tego nazwiska — zdziwił się szczerze Sam.
— Skądże mogę znać Przecież nie jestem naukowcem!
— Cavy jest ogólnie znany dzięki swoim pracom z dziedziny cybernetyki — objaśnił Sam. — Jego badania mają duże znaczenie dla państwa. Ich podstawowe założenia utrzymywane są w tajemnicy. Instytut doświadczalny, którym profesor kieruje, jest ściśle zakonspirowany. Nikt nie wie, gdzie się znajduje.“(10)
<<<< S Dżoker-i fi-chylony raczej
| - Wysadzili drzwi wagonu >>>>
profile elewacyjne |Kwatery dolny śląsk |dekoracje świąteczne